Co naprawdę jemy? Raport UE rozwiewa wątpliwości co do pestycydów w żywności
Bakłażan z lokalnego warzywniaka, banany z supermarketu, oliwa z pierwszego tłoczenia na sałatkę – czy to, co trafia na nasze talerze, jest bezpieczne? Najnowszy raport Unii Europejskiej za 2024 rok daje jasną odpowiedź: w zdecydowanej większości przypadków – tak. Sprawdziliśmy, co dokładnie wykazały testy tysięcy próbek żywności z całej Europy.
Skala kontroli: prawie 90 tysięcy próbek pod lupą
Każdego roku inspektorzy w krajach Unii Europejskiej, a także w Islandii i Norwegii, pobierają tysiące próbek żywności, by sprawdzić, czy nie zawierają nadmiernych ilości pestycydów. W 2024 roku badaniom poddano łącznie 86.449 próbek pochodzących z ponad 1.140 różnych produktów spożywczych – od świeżych warzyw po jaja i tłuszcze zwierzęce.
Wynik? Aż 96,7% próbek mieściło się w bezpiecznych, prawnie dopuszczalnych limitach. Co więcej, w ponad połowie z nich (58,4%) nie wykryto żadnych pozostałości pestycydów w ogóle – co oznacza, że były one poniżej progu wykrywalności laboratoryjnej.
Tylko niewielki odsetek próbek 1,8% uznano ostatecznie za niezgodne z przepisami, czyli faktycznie przekraczające dopuszczalne normy po uwzględnieniu marginesu błędu pomiarowego.
Owoce i warzywa pod szczególnym nadzorem
Osobną, bardzo dokładną kontrolą – tzw. EU MACP – objęto 12 wybranych produktów, które Europejczycy jedzą najczęściej. W 2024 roku na liście znalazły się m.in.:
- bakłażany i papryki słodkie,
- banany, grejpfruty i melony,
- brokuły i grzyby uprawne,
- winogrona stołowe,
- oliwa z oliwek extra virgin,
- ziarno pszenicy,
- jaja kurze i tłuszcz wołowy.
Z niemal 9,8 tysiąca przebadanych próbek tych produktów 97,6% okazało się bezpiecznych. To wynik praktycznie identyczny jak trzy lata wcześniej, w 2021 roku, gdy analizowano te same kategorie żywności – co pokazuje, że sytuacja jest stabilna, a systemy kontroli działają konsekwentnie.
Warto dodać, że blisko połowa badanych produktów (46,6%) pochodziła z produkcji krajowej, kolejne 29,3% z innych państw Unii, a 20,1% – z importu spoza UE.
A co z importem? Zaostrzona kontrola działa
Produkty sprowadzane spoza Unii Europejskiej, uznawane za potencjalnie bardziej ryzykowne, podlegają dodatkowej, wzmożonej kontroli. W 2024 roku sprawdzono w ten sposób ponad 39 tysięcy próbek. Wynik: 94,5% z nich spełniało normy, a 3,6% uznano za niezgodne.
To istotna informacja dla konsumentów – żywność, która nie spełnia unijnych wymagań,nie może trafić na rynek europejski. System zadziałał zgodnie z założeniem: zatrzymał problematyczne partie, zanim znalazły się w sklepach.
Czy to, co jemy, może nam zaszkodzić?
To pytanie, które najbardziej interesuje konsumentów. Naukowcy z europejskich agencji poszli o krok dalej niż samo liczenie przekroczeń limitów – przeprowadzili szczegółową ocenę ryzyka zdrowotnego, symulując realne nawyki żywieniowe 30 różnych grup ludności: dorosłych, dzieci, a nawet niemowląt, które są najbardziej wrażliwą grupą.
Przeanalizowano aż 367 substancji czynnych wykrytych w żywności. Wyniki są uspokajające. Ryzyko krótkoterminowe (np. zatrucie po jednorazowym spożyciu): dla zdecydowanej większości – 215 z ocenianych substancji – prawdopodobieństwo, że ktokolwiek doświadczy negatywnych skutków, jest znikome: mniej niż jedna osoba na milion dziennie. Jedynie w przypadku 55 substancji ryzyko było nieco wyższe, choć wciąż stosunkowo niewielkie (od 0,001% do 0,6%). Ryzyko długoterminowe (regularne spożywanie przez dłuższy czas): tutaj wyniki są jeszcze bardziej jednoznaczne. Spośród 334 przebadanych substancji, aż 333 nie stwarzały żadnego istotnego zagrożenia dla zdrowia konsumentów. Jedynym wyjątkiem okazał się pirymetanil – substancja grzybobójcza stosowana m.in. przy uprawie owoców – dla której w siedmiu grupach populacyjnych odnotowano nieco podwyższone, choć wciąż stosunkowo niskie ryzyko przekroczenia bezpiecznej dawki (od 0,2% do niespełna 1,25%).
Co się dzieje, gdy limity zostają przekroczone?
System bezpieczeństwa żywności w UE nie kończy się na wykryciu problemu – reaguje na niego. Gdy inspektorzy stwierdzą, że dany produkt przekracza dopuszczalne normy, prawo unijne daje władzom konkretne narzędzia do działania:
- wycofanie produktu z rynku,
- zatrzymanie partii towaru, zanim trafi do sprzedaży,
- wzmożony nadzór nad producentami, u których problem się powtarza.
Dzięki temu nawet pojedyncze przypadki przekroczeń nie pozostają bez konsekwencji, a system stopniowo eliminuje powtarzające się nieprawidłowości.
Podsumowanie: żywność w Europie jest bezpieczna
Dane z raportu za 2024 rok potwierdzają to, co wynikało już z poprzednich edycji badania: europejski system kontroli żywności działa skutecznie, a ryzyko związane z pozostałościami pestycydów w diecie przeciętnego konsumenta jest niskie. Niemal 97% wszystkich badanych próbek spełniało normy bezpieczeństwa, a szczegółowa ocena ryzyka zdrowotnego pokazała, że nawet w przypadku wykrytych pozostałości prawdopodobieństwo realnego zagrożenia dla zdrowia jest minimalne.
To dobra wiadomość dla milionów Europejczyków, którzy każdego dnia sięgają po owoce, warzywa i inne produkty spożywcze bez świadomości, ile pracy stoi za tym, by trafiły one na ich stół bezpiecznie.
Źródło: https://efsa.onlinelibrary.wiley.com/doi/10.2903/j.efsa.2026.10054